Na załadowanie mapy trzeba poczekać parę ładnych minut, bo rekordów jest mnóstwo. Są tam tylko “czyste” profile, ze zdjęciami i z imionami podanymi przez samych randkowiczów. Zero back-endowych informacji poza tymi, które ujawnili o sobie sami użytkownicy.

Strona była tak idiotycznie zrobiona z punktu widzenia cybersecurity, że autor inicjatywy nie mógł wyjść z podziwu:

Poor cybersecurity hygiene that would make even your grandma’s AOL account blush.

Image metadata (EXIF) so revealing, it practically hands out home addresses with a side of awkward selfies.

A gender ratio that makes the Smurf village look like a feminist utopia.

A paywall system so confusing, we’re still not sure if we accidentally bought a timeshare in Saxony.

And a paper trail so obvious, even a bot could follow it back to the founder (and probably did).

Jest tylko kilka rekordów z Polski, ale najśmieszniejsze są chyba te z Azji lub Afryki.

Enjoy.