To nie jest oryginalny artykuł. Usuwamy posta ,proszę o podlinkowanie oryginalnego artykułu.
kjwk
- 350 Posts
- 438 Comments
kjwk@szmer.infoto
wspólnota szmeru@szmer.info•Wróciliśmy po przerwie, aktualizacji do 0.19.14
3·15 days agoNo i właśnie o to mi chodzi, że wolałbym, żeby okienko do komentowania wpisu było pod wszystkimi komentarzami. Chociażby po to, żeby nie powielać tych samych wątków dyskusji. To zachęca do czytania komentarzy przed napisaniem swojego. Albo odwrotnie, okienko do komentowania wpisu pod samym wpisem zachęca do skomentowania wpisu bez przeczytania innych komentarzy. Bo często gęsto ktoś już napisał podobny punkt widzenia do naszego w komentarzu i zamiast dublować i tworzyć nowy podobny wątek dyskusji, to moim zdaniem spójniej jest jak dorzucimy swoje 3 grosze do już istniejącego wątku. Tutaj jest fajnie opisany wybór takiego UI: https://docs.tildes.net/philosophy/site-design#the-comment-box
Kiedyś na głównej instancji lemmiego o tym kilka wpisów popełniłem, ale odkąd mnie zbanowali za próby prostowania rosyjskiej propagandy, to się tym nie interesowałem.
kjwk@szmer.infoto
wspólnota szmeru@szmer.info•Wróciliśmy po przerwie, aktualizacji do 0.19.14
3·18 days agoO to okienko ki chodzi

kjwk@szmer.infoto
wspólnota szmeru@szmer.info•Wróciliśmy po przerwie, aktualizacji do 0.19.14
2·18 days ago<3.
PS
A czy ciągle okienko do pisania komentarzy jest nad komentarzami, czy może pod? Strzelam, że twórcy lemmiego tego nie zmienili.
[edyta]
Niestety nie zmienili, szkoda :)
kjwk@szmer.infoMto
zapytajszmer@szmer.info•Czy to zły pomysł uczyć się rosyjskiego?Polski
1·22 days agoO, dzięki, przypomniałaś mi, że też chciałem się uczyć tego języka!
kjwk@szmer.infoOPMtowiadomosci@szmer.info•[DE] Twórcy oprogramowania otwartoźródłowego wzywają do traktowania pracy wolontariackiej nad takim oprogramowaniem na równi z klasyczną działalnością wolontariacką – z korzyściami podatkowymi.
5·1 month agoTłumaczenie:
Programista open source Boris Hinzer złożył petycję do niemieckiego Bundestagu, w której domaga się uznania pracy wolontariackiej przy projektach open source za działalność społeczną służącą dobru publicznemu. Konkretnie chodzi o osiągnięcie równości pod względem podatkowym i prawnym w zakresie wsparcia finansowego z klasycznymi formami działalności społecznej, takimi jak praca w stowarzyszeniach, opieka nad młodzieżą czy służby ratownicze.
Obecnie wkład w postaci kodu, dokumentacji, poprawek błędów lub zarządzania społecznością w ramach projektów open source nie podlega kategoriom prawnym, które państwo bierze pod uwagę przy wspieraniu wolontariatu. Osoby zaangażowane w działalność klubu sportowego lub straży pożarnej mogą korzystać z takich regulacji, jak ryczałt za działalność honorową lub ryczałt dla instruktorów – jednak programiści open source nie mają takich możliwości.
W umowie koalicyjnej rządu federalnego oprogramowanie open source jest wprawdzie określone jako podstawowy element suwerenności cyfrowej, jednak praca tysięcy wolontariuszy, którzy opracowują i utrzymują to oprogramowanie, nie jest odpowiednio traktowana pod względem prawnym. Według petycji prowadzi to do nierównowagi między znaczeniem społecznym a brakiem uznania.
W uzasadnieniu petycji wskazano na praktyczne znaczenie otwartego oprogramowania dla infrastruktury krytycznej: protokoły internetowe, biblioteki bezpieczeństwa, oprogramowanie medyczne, frameworki sztucznej inteligencji czy oprogramowanie administracyjne często opierają się na dobrowolnych wkładach. Luki w zabezpieczeniach, takie jak Heartbleed czy Log4Shell, pokazały, jak bardzo państwo, gospodarka i administracja są uzależnione od pracy poszczególnych administratorów.
Ulgi podatkowe i pewność prawna
Uznanie działalności za wolontariat miałoby kilka praktycznych konsekwencji: zwrot kosztów mógłby być zwolniony z podatku zgodnie z ryczałtem dla wolontariuszy (840 euro rocznie) lub ryczałtem dla instruktorów (3000 euro rocznie). Projekty open source miałyby łatwiejsze zadanie, aby zostać sklasyfikowane jako organizacje pożytku publicznego zgodnie z paragrafem 52 ordynacji podatkowej, co ułatwiłoby wystawianie pokwitowań darowizn i dotacji.
W kwestiach odpowiedzialności cywilnej programiści mogliby znaleźć się w lepszej sytuacji, podobnie jak zarządy stowarzyszeń zgodnie z paragrafem 31a BGB. Projekty mogłyby zwracać koszty w sposób zgodny z prawem, bez uznawania ich za dochód podlegający opodatkowaniu. W petycji argumentuje się, że zapewniłoby to przejrzystość, pewność prawną i zrównoważony rozwój w cyfrowym wolontariacie.
Międzynarodowe modele wsparcia jako punkt odniesienia
Petycja zwraca uwagę, że inne państwa już wspierają zaangażowanie w open source poprzez ulgi podatkowe, wsparcie instytucjonalne lub uznanie rozwoju oprogramowania non-profit. Niemcy ryzykują pozostawanie w tyle w globalnej konkurencji, jeśli wolontariat w przestrzeni cyfrowej pozostanie strukturalnie dyskryminowany.
W uzasadnieniu stwierdzono, że państwo inwestuje miliardy w cyfryzację, ale ignoruje ludzi, którzy dobrowolnie dbają o podstawy technologiczne. Uznanie tej działalności za wolontariat byłoby opłacalnym wkładem w suwerenność cyfrową, ponieważ wolontariusze wykonują pracę, za którą przedsiębiorstwa musiałyby w przeciwnym razie płacić wysokie stawki godzinowe.
Petycja jest skierowana do komisji petycyjnej niemieckiego Bundestagu. Zainteresowani mogą podpisać petycję na platformie OpenPetition.
Aktualizacja 04.12.2025, godz. 14:27
Petycja nie została złożona bezpośrednio w niemieckim Bundestagu, ale znajduje się na platformie openPetition. Jest ona skierowana do komisji petycyjnej niemieckiego Bundestagu.
Dodałbym jeszcze, że moim nacjonalizm wygrywa też dlatego, że jest wspierany przez wszystkie główne korporacje technologiczne ze swoimi mediami „społecznościowymi” - Meta, czyli Facebook i Instagram, Google, czyli Youtube, Tiktok, X (dawniej Twitter). Z tak ogromną ilością pompowanej kasy w propagandę, fejkniusy, sterowanie algorytmami i projektowanie interfejsów dążących do ogłupienia i uzależnienia ludzi, ciężko wygrać. Której z tych korporacji zależy na naszym dobrobycie i dlaczego w ogóle miałoby zależeć? A mają one wpływ przeogromny na wiele wydarzeń światowych, w tym rozprzestrzenianie się narracji antyrównościowej i dzielenie społeczeństw.
kjwk@szmer.infoto
wolny internet@szmer.info•Komisja Europejska nakłada na X grzywnę w wysokości 120 mln euro na podstawie aktu o usługach cyfrowych
4·1 month agoA, to dlatego pan i władca tego ścieku się ostatnio tak rzuca…
kjwk@szmer.infotoWolne oprogramowanie robione przez wolnych ludzi@szmer.info•Odkrycie dnia: apka do map OSMand potrafi wyświetlać mapę na ekranie blokady telefonu
3·1 month agoDodam, że CoMaps też to pptrafk.
kjwk@szmer.infoMto
zapytajszmer@szmer.info•Pracownicze plany kapitałowe (PPK) - co o tym sądzicie?Polski
2·1 month agoDokładnie. Też korzytam, to jest dosłownie dodatkowa kasa za nic od państwa i pracodawcy.
kjwk@szmer.infoto
wolny internet@szmer.info•Polska stanie się jednym z pierwszych krajów UE, który prawnie zobowiązuje podmioty rządowe i samorządowe do wdrożenia kanałów RSS na stronach internetowych!
2·1 month agoCóż, uzależnianie komunikacji ze społeczeństwem danego państwa od prywatnych mediów innego państwa brzmi co najmniej problematycznie.
Znasz może jedną osobę korzystającą z RSS, a wiesz dlaczego? Dokładnie dlatego, dlaczego wiele osób uważa umacnianie monopolu (w czym pomaga polski aparat państwowy) za coś złego - tutaj przykład rzeczywisty. Mianowicie, Google jakiś czas temu zmonopolizowało rynek dostępu do Internetu (przeglądarek internetowych). Kiedyś RSS był powszechnie używany, m.in. za pomocą Google Readera, ale w pewnym momencie ta zagraniczna korporacja stwierdziła, że jest wielka i chuj z GR (który używał otwartego standardu RSS). Jako, że Google jest świetny w monopolizowaniu, okazało się, że przeogromna większość osób korzystających z RSS korzystała z niej poprzez Google Readera. Koniec końców RSS umarł wraz ze śmiercią GR, czemu pomogły też późniejsze aktualnie monopole, czyli Facebook i Instagram (dzisiaj pod korporacją Meta).
Jeśli chcesz, mogę ci podać wiele innych przykładów z historii w temacie tego, jak monopol zniszczył coś dobrego.
Rozumiem tworzenie alternatyw, ale obrażanie się na instytucje czy podmioty, że korzystają z mediów, które docierają do ludzi to skrajna naiwność.
Obrażać może nie, ale jestem bardzo niezadowolony, ponieważ jestem aktualnie wykluczoną cyfrowo osobą, nie dlatego, że nie potrafię korzystać z komputera, tylko dlatego, że znam historię i mam wyobraźnię i świadomość zagrożenia, które płynie w uzależnieniu komunikacji od korporacji. I nie chcę musieć tworzyć konta i zasilać portfela korporacji specjalnie po to, żeby móc śledzić interesujący mnie temat.
Chociaż tak, też obrażam się. Obrażam się na instytucje państwowe, bo np. nie mogę śledzić na bieżąco wielu istotnych dla mnie obywatela spraw, tylko dlatego, że każdy kolejny rząd ma wyjebane na dane wrażliwe swoich obywateli. Na „szczęście” z pomocą przychodzi aktualnie Rosja ze swoją dobrze funkcjonującą propagandą podpalającą nacjonalizmy i może dzięki niej wreszcie jakiś mniej przekupiony decydent zauważy, że nie wolno oddawać społeczeństwa w ręce klasy miliarderów, dyktatorów i im podobnych (naiwne, wiem).Inna sprawa, że ludzie nie są w stanie sobie wyobrazić alternatywy do aktualnego świata:
Bez IG/FB w żaden sposób nie byłbym w stanie zresztą sam dotrzeć do ludzi ze swoimi działaniami czy inicjatywami.
Ze społecznymi społecznościówkami i społecznym społeczeństwem mogłoby nam się żyć o wiele lepiej, bo np. insytucje naukowe mogłyby korzystać z otwartych danych i robić badania psychologiczne, socjologiczne i dzielić się ich wynikami ze społeczeństwem. Ba, nawet pojedynczy ludzie mogliby jakieś swoje własne badania i eksperymenty robić, pasjonaci potrafią zdziałać cuda. Do tego moglibyśmy uniknąć sprzedawania danych Rosji i udanego wpływania na wybory parlamentarne w różnych państwach. Moglibyśmy uniknąć uzależnienia dzieci i dorosłych od szumu informacyjnego, od uzależnienia korporacyjnego. I wiele wiele innych rzeczy dobrych mogłoby się wydarzyć.
No i taka myśl… powiedzmy, że aktualne status quo zadowala korporację kontrolującą komunikację. Jakby powstała i zbyt mocno spopularyzowała się strona, której postulaty w staus quo godzą, to przecież wiadomo, że korporacja będzie blokowała taką stronę, ucinała zasięgi itd. Jak można wierzyć w jakąkolwiek sprawczość takiej strony/profilu? No dobra, może jakąś turbolokalną małą sprawczość da się mieć, czy bardziej iluzję sprawczości. Ale jakakolwiek inicjatywa korzystająca z narzędzi Pana godząca w tego swojego Pana zostanie ukręcona zawczasu, wydaje mi się to nieuniknione.Niestety próg wejścia w niekorporacyjny Internet jest trudny dla wielu podmiotów nawet publicznych, a czasami wręcz niemożliwy, bo np. jest szkoła, która chce się zareklamować, żeby zdobyć uczniów. No i aktualnie, skoro prawie wszyscy są na FB to wydaje się, że tam trzeba się zareklamować. A założenie strony internetowej itd. jest o wiele bardziej kosztowne, niewspółmiernie do zysków. I tutaj jestem obrażony na państwo, bo to państwo powinno albo dotować projekty, które pomogą takim instytucjom państwowym łatwo wejść w niekorporacyjny inernet, albo takie projekty po prostu tworzyć. Wtedy szkoła tym takim samym nakładem mogłaby stworzyć swoją przestrzeń poza cyberpaństwem typu Facebook.
kjwk@szmer.infotoWolne oprogramowanie robione przez wolnych ludzi@szmer.info•Serwisy WWW PL instytucji, podmiotów publicznych przedstawione jako kanały RSS
2·2 months agoSuper inicjatywa!
Aczkolwiek należy nadal truć tyłek podmiotom, żeby kanały rss były widoczne na stronach internetowych, żeby można było wygodnie kliknąć i zasubskrybować.
kjwk@szmer.infoOPto
Science@beehaw.org•Rising Cognitive Disability as a Public Health Concern Among US Adults, Trends From the Behavioral Risk Factor Surveillance System, 2013–2023
1·2 months agoNo no, it’s just that I dont want to use ANY instant messaging app on my phone. Yes, one part of me is craving for multiprotocol messaging apps (Pidgin, Miranda etc.) and use them only on my computer, not phone.
I’ve already had success with turning off all notifications except calls.
kjwk@szmer.infoto
wolny internet@szmer.info•Nie palcie społecznościówek, zakładajcie własne
4·2 months agoŚwietny tekst, ale na Facebooku są wszyscy /s
kjwk@szmer.infoOPto
Science@beehaw.org•Rising Cognitive Disability as a Public Health Concern Among US Adults, Trends From the Behavioral Risk Factor Surveillance System, 2013–2023
4·2 months agoNo idea, but it’s I’d think so they’re one of the reasons.
As for me, I’m trying to use smartphone much less nowadays. However, I find it difficult because I see that people expect me to respond to their messages asap. Moreover, in my bubble there are more and more people using chat apps and less and less people calling and answering calls and/or willing to meet, not even speaking about initiating meetings. It’s just difficult not to use messagins apps + for me personally it’s sad to have to use it, because I feel alone without presence of a human being.
kjwk@szmer.infoOPto
Science@beehaw.org•Rising Cognitive Disability as a Public Health Concern Among US Adults, Trends From the Behavioral Risk Factor Surveillance System, 2013–2023
5·2 months agoResults
From 2013 to 2023, a total of 4,507,061 responses were included in the analysis. Apart from analyses focusing on strata of age, all estimates of cognitive disability were age-adjusted. Most respondents were aged 18–39 years (36.8%), identified as non-Hispanic White (60.9%), and had completed at least a high school education (87.3%). The age-adjusted self-reported cognitive disability prevalence in the United States rose from 5.3% (95% CI 5.1%–5.4%) in 2013 to 7.4% (95% CI 7.2%–7.6%) in 2023, with statistically significant increases beginning in 2016. The prevalence of cognitive disability among younger adults aged 18–39 years nearly doubled, increasing from 5.1% (95% CI 4.8%–5.3%) to 9.7% (95% CI 9.2%–10.2%), making this age group the primary driver of the overall rise in cognitive disability in the United States.
Discussion
The disproportionate growth in cognitive disability among younger adults seems to be the primary driver of the overall national trend. These findings warrant further investigation, given their potential long-term implications for population health, workforce productivity, and health care systems.An article about the study: https://onepercentrule.substack.com/p/under-40s-declining-memory
kjwk@szmer.infoOPto
wolny internet@szmer.info•[DE] Niemcy - Rozpoznawanie twarzy i Palantir: projekt ustawy Dobrindta dotyczący nadzoru biometrycznego musi zostać wycofany
2·2 months agoPrzetłumaczono z DeepL.com (wersja darmowa):
Dzisiaj AlgorithmWatch wraz z Amnesty International, CCC, GFF i Ulrichem Kelberem przedstawili ekspertyzę, która jasno dowodzi niezgodności z prawem planów Dobrindta dotyczących masowej inwigilacji biometrycznej. Jego niewyobrażalne pomysły dotyczące Palantira również nie pasują do naszej demokracji. Oba projekty należy bezwarunkowo odrzucić.
Opinia przedstawiona dzisiaj przez AlgorithmWatch, Amnesty International, Chaos Computer Club (CCC), Gesellschaft für Freiheitsrechte (GFF) oraz byłego federalnego komisarza ds. ochrony danych i wolności informacji, Ulricha Kelbera, jest jednoznaczna: Pomysły federalnego ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta (CSU) dotyczące stałego monitoringu biometrycznego, sformułowane w pakiecie ustaw, są niezgodne z demokratycznym państwem prawa i naruszają prawo UE.
Masowe gromadzenie danych biometrycznych twarzy wszystkich osób i poddawanie ich analizie technicznej za plecami obywateli to posunięcie, które trwale pogorszyłoby jakość naszego wspólnego życia. Nikt bowiem, z wyjątkiem być może kilku osób w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, nie chce żyć w świecie, w którym każdy człowiek wszędzie narażony jest na analizę biometryczną i porównywanie z bazami danych. Dane dotyczące ciała ludzkiego nie są dobrowolnie dostępne, ani dla komercyjnych usługodawców zajmujących się stalkingiem, ani do przechowywania w państwowych bazach danych.
Każdy, kto potrafi połączyć fakty, uzna plan przewidziany w tym samym projekcie, dotyczący zezwolenia na automatyczną analizę danych na niespotykaną dotąd skalę dla federalnych organów policyjnych, za kolejną dystopię w zakresie nadzoru: Dobrindt planuje również masową analizę obejmującą miliony osób, których dane będą potajemnie gromadzone i filtrowane. Fakt, że publicznie rozważa on zawarcie umowy z koncernem Palantir, świadczy o całkowitej ignorancji wobec tego, co dzieje się obecnie w Stanach Zjednoczonych przy aktywnym wsparciu technicznym właśnie tego amerykańskiego koncernu.
Jednak problem nie dotyczy firm Palantir, Pimeyes czy Clearview AI. Prawdziwym problemem jest idea wszechobecnej inwigilacji i skanowania danych, której nikt nie jest w stanie uniknąć.
Niezgodne z prawem europejskim i skazane na niepowodzenie
Nie jest jeszcze jasne, kiedy gabinet Dobrindta umieści projekty na porządku dziennym. Jednak rząd federalny postawił sobie za cel promowanie biometrycznego nadzoru ludności.
W obecnej formie projekty te byłyby sprzeczne z obowiązującym prawem i otworzyłyby furtkę do masowej inwigilacji ludności. Projekt ustawy Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych musi zostać odrzucony ze względów prawnych i technicznych. Ocena ta jest poparta nową ekspertyzą, która została przedstawiona dzisiaj.
Jednym z głównych punktów krytyki jest wyraźne naruszenie unijnego rozporządzenia w sprawie sztucznej inteligencji (AI Act), które jest zawarte w projekcie ustawy. Rozporządzenie w sprawie sztucznej inteligencji bez wyjątku zabrania „tworzenia lub rozbudowywania baz danych do rozpoznawania twarzy poprzez nieukierunkowane pobieranie zdjęć twarzy z Internetu lub nagrań z monitoringu”. W związku z tym krajowe projekty ustaw przewidujące porównywanie danych biometrycznych z obrazami z Internetu byłyby sprzeczne z obowiązującym prawem UE, gdyby porównanie to mogło odbywać się wyłącznie przy pomocy takich baz danych.
Tak właśnie jest w rzeczywistości, jak potwierdza ekspertyza techniczna zlecona przez AlgorithmWatch: aby przeprowadzić porównanie biometryczne z obrazami z Internetu zgodnie z założeniami, konieczne jest bez wyjątku wykorzystanie baz danych do rozpoznawania twarzy. Tym samym taka ustawa jest niezgodna z prawem europejskim i skazana na niepowodzenie.
Matthias Marx, rzecznik Chaos Computer Club, komentuje: „Niezależnie od tego, kto je prowadzi: masowa inwigilacja biometryczna jest niezgodna z prawem. Policja nie może również korzystać z prywatnych wyszukiwarek twarzy, takich jak Pimeyes lub Clearview AI, aby nie legitymizować ich tylnymi drzwiami. Wręcz przeciwnie, niemieckie organy ochrony danych muszą w końcu aktywnie zwalczać te komercyjne usługi wszelkimi dostępnymi środkami prawnymi. Należy również zrezygnować z planu połączenia wszystkich danych policyjnych i ich automatycznej analizy”.
Matthias Spielkamp, dyrektor zarządzający AlgorithmWatch, wyjaśnia: „Cieszymy się, że dzięki ekspertyzie możemy teraz pokazać to, co my i wielu innych krytykuje od dawna: planowane biometryczne procedury rozpoznawania nieuchronnie naruszyłyby prawo UE, ponieważ nie można ich wdrożyć bez wykorzystania baz danych. Obecny rząd federalny nie może dłużej zaprzeczać temu faktowi i powinien ostatecznie porzucić swoje plany dotyczące rozpoznawania twarzy”.
Dr Simone Ruf, dyrektor Centrum Praw Użytkowników w Stowarzyszeniu na rzecz Praw Obywatelskich, dodaje krytykę z perspektywy praw podstawowych: „Skanowanie twarzy w Internecie i Palantir nie zapewniają nam większego bezpieczeństwa – są one atakiem na nasze prawa podstawowe i krokiem w kierunku państwa policyjnego. Nie możemy tego zaakceptować”.
Krytykę tę popiera dr Julia Duchrow, sekretarz generalna Amnesty International Niemcy, z perspektywy praw człowieka: „Masowa inwigilacja z wykorzystaniem sztucznej inteligencji zagraża prawom człowieka i demokracji. Ma ona efekt zastraszający i niesie ze sobą ryzyko nadużyć. Zarówno w przypadku wykorzystania sztucznej inteligencji do porównywania danych biometrycznych, jak i do automatycznej analizy danych policyjnych istnieje ponadto znaczne ryzyko dyskryminacji. Jeśli do automatycznej analizy danych ma być wykorzystywane oprogramowanie firmy Palantir, to według badań Amnesty International w Stanach Zjednoczonych jest to przedsiębiorstwo systematycznie zaangażowane w łamanie praw człowieka przez administrację Trumpa – i dlatego powinno być wykluczone z zamówień publicznych”.
Ulrich Kelber, były federalny komisarz ds. ochrony danych i wolności informacji, kończy krytyką z punktu widzenia prawa o ochronie danych: „Wielokrotnie Federalny Trybunał Konstytucyjny musiał powstrzymywać nadmierne przepisy dotyczące nadzoru i poszukiwań w wyniku skarg ze strony społeczeństwa obywatelskiego. Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie wyciągnęło z tego wniosków i ponownie chce wprowadzić przepisy, które w sposób oczywisty naruszają konstytucję, przepisy dotyczące ochrony danych i regulacje dotyczące sztucznej inteligencji”.
Projekt Dobrindta przewiduje szereg zmian w ustawie o Federalnym Urzędzie Kryminalnym (BKAG), ustawie o policji federalnej (BPolG) oraz ustawie o azylu (AsylG). Organy policyjne mają otrzymać dodatkowe uprawnienia, które naruszają prawa podstawowe, są sprzeczne z rozporządzeniem UE w sprawie sztucznej inteligencji i sprzyjają masowej inwigilacji opartej na sztucznej inteligencji. W lipcu organizacja AlgorithmWatch rozpoczęła zbieranie podpisów pod petycją, w której domaga się między innymi całkowitego zakazu stosowania systemów rozpoznawania twarzy w przestrzeni publicznej. Petycję podpisało ponad 52 000 osób.
Pytanie, co dokładnie jest ustawione domyślnie.
Można prosić o link do artykułu na ten temat a nie filmiku z medium spłecznościowego?
















Somebody skimmed the comment here.